Niebiesko-Czerwoni prowadzili po golu Piotra Żemły, ale nie okazali się niestety pierwszym zespołem, który w tym roku znalazł sposób na rywali z Olsztyna. Mogliśmy nawet przegrać, ale Artur Krysiak obronił strzał Szymona Sobczaka z rzutu karnego, a w doliczonym czasie gry byliśmy jeszcze w stanie odpowiedzieć na straconego gola. Księgujemy punkt i czekamy już na wyjazd do Krakowa.

Mecz ze Stomilem, czyli jedynym niepokonanym dotąd tej wiosny pierwszoligowcem, mogliśmy rozpocząć bardzo dobrze. Już w 2. minucie doczekaliśmy się pierwszego uderzenia na bramkę gości, ale po próbie Jakuba Modera z 16 metrów piłka minęła cel. W 11. minucie dał o sobie znać ten, którego grę nieraz przy Oleskiej oklaskiwaliśmy, czyli Waldemar Gancarczyk. Na nasze szczęście, w dobrej sytuacji Waldek stracił równowagę w naszym polu karnym i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

W 20. minucie pierwszy i – jak się okazało – wcale nie ostatni raz piłka przy stałym fragmencie gry znalazła Piotra Żemłę. Środkowy obrońca, zastępujący pauzującego za kartki Serafina Szotę, nie zdołał jednak w tej sytuacji oddać czystego strzału i Michał Leszczyński bez trudu interweniował. Leszczyński wskoczył do bramki Stomilu w miejsce chorego Piotra Skiby. W 31. minucie pod naszą „świątynią” świetną interwencją błysnął… nie Artur Krysiak, a Tomas Mikinicz, wybijając piłkę z linii bramkowej. Chwilę później minimalnie pomylił się uderzający z naszego pola karnego Bartłomiej Niedziela. W 37. i 42. minucie – Żemło po raz drugi i trzeci. Uderzał po centrach Dawida Błanika z kornera, ale nie wstrzelił się w światło bramki.

Na drugą połowę wybiegliśmy bez zmian. W 50. minucie jęknęliśmy. Ivan Martin Gomez główkował po dośrodkowaniu Łukasza Winiarczyka, ale pomylił się dosłownie o centymetry. W 58. minucie – do czterech razy sztuka! Po wrzutce z rożnego nasz stoper w bardzo trudnej sytuacji, uderzając niemal z półobrotu, wpakował piłkę do olsztyńskiej bramki. Było to pierwsze trafienie Żemły w niebiesko-czerwonych barwach. Prowadziliśmy i próbowaliśmy pójść za ciosem. W 65. minucie z dystansu kropnął po rzucie wolnym Błanik, ale niecelnie, a w 69. minucie również niecelnie strzelił Rafał Niziołek.

Potem nadszedł TEN moment, który wstrząsnął Odrą… W 74. minucie goście wyrównali za sprawą Szymona Sobczaka, który trafił do naszej siatki z bliskiej odległości. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później mogło być dramatycznie. Goście mieli rzut karny, ale Artur Krysiak obronił strzał Sobczaka! Po przeciwnej stronie boiska próbował Błanik, lecz nie na tyle umiejętnie, by pokonać Leszczyńskiego. Nie uczynił też tego Szymon Skrzypczak. „Skrzypa” chwilę po tym, jak zmienił Ivana Martina Gomeza, przegrał sam na sam z golkiperem Stomilu. W 85. minucie dobrej szansy nie wykorzystał też Błanik.

Doliczony czas gry był niesamowity. Szalony. Najpierw Płamen Kraczunow zdobył drugą bramkę dla Stomilu, uprzedzając po rzucie rożnym Krysiaka. Znaleźliśmy się na deskach, ale szybko z nich wstaliśmy. W 93. minucie doprowadziliśmy wyrównania po samobójczym trafieniu Kraczunowa, od którego odbiła się piłka po centrze Błanika. Ufff… Remis przyjmujemy z mieszanymi odczuciami, ale zważywszy na tę końcówkę, na obronionego przez Krysiaka karnego, dobre i to.

Kolejny mecz – w Wielką Sobotę. Na stadionie Wisły Kraków zagramy z zamykającym stawkę beniaminkiem – Garbarnią.

Protokół meczowy
28. kolejka Fortuna 1 Ligi
sobota, 13 kwietnia, godz. 17:00, stadion przy ul. Oleskiej 51

Odra Opole – Stomil Olsztyn 2:2 (0:0)
1:0 – Żemło, 58 min
1:1 – Sobczak, 74 min
1:2 – Kraczunow, 90+1 min
2:2 – Kraczunow, 90+3 min (samobójcza)

Sędziował Robert Marciniak (Kraków). Widzów 820.

Odra Opole: Krysiak – Mikinicz, Baranowski, Żemło, Winiarczyk – Błanik, Czyżycki, Trojak (71. Bonecki), Janus (53. Niziołek) – Moder, Martin Gomez (79. Skrzypczak).
Rezerwowi: Szromnik, Rybicki, Dudu Paraiba, Urynowicz.
Trener Mariusz RUMAK.

Stomil Olsztyn: Leszczyński – Kubań, Mosakowski, Kraczunow, Bucholc – Jegliński (65. Pałaszewski), W. Gancarczyk – M. Gancarczyk, Lech, Niedziela – Sobczak (89. Suchanek).
Rezerwowi: Caban, Kowalski, Dziemidowicz, Mazek, Maćkowski.
Trener Piotr ZAJĄCZKOWSKI.

Żółte kartki: Trojak, Żemło, Bonecki, Moder – Jegliński, W. Gancarczyk, Lech, Bucholc

foto: Mirosław Szozda